Czy zawsze trzeba analizować do bólu?

dobolu

Nie.

Nie musimy wywlekać każdego wydarzenia z naszego życia, aby poukładać sobie siebie. Naprawdę jest ogrom takich wydarzeń, o których należy wręcz zapomnieć! Tylko czy potrafimy? Czy można? Czy się da? Da się. Jest wiele nurtów psychologicznych, które są używane jako narzędzia w celu pomocy człowiekowi. Możemy je łączyć, dostosowywać, próbować ich.  Każdy z nas jest inny. Nie sadzę, abym miała do dyspozycji tyle nurtów psychologicznych, abym mogła każdemu z Was ofiarować jeden i Was ozdrowić. Owszem, mam swój ulubiony :), ale traktuję go jako nagrodę dla współrozmówcy w momencie kiedy chcemy poddać się doświadczeniu. Jedyny nurt, który mnie interesuje to szczery kontakt z drugim człowiekiem. Podstawą rozwiązania problemu, jest rozmowa o problemie. Nie wspomnienia, tylko sytuacja obecna. Co teraz o tym myślicie, co teraz czujecie, co teraz wywołuje w Was to, czy tamto. Nawet jeśli boli bardzo, to nie boli tak, jak bolało kiedyś. Boli bardzo, ale inaczej. Jeśli doznaliście zła w przeszłości ma to ogromny wpływ na to, co teraz się dzieje. Jednak warto pamiętać, że z każdą chwilą, z każdym dniem, czy tygodniem Wasz stosunek do tego co było, zmienia się bardzo, choćby dlatego, że doznajecie nowych sytuacji, poznajecie nowych ludzi, wyciągnęliście nowe wnioski. Jesteście bardziej doświadczeni i oddalacie się od tego co było, a to oznacza jedno: nabieracie dystans. Samo to słowo sugeruje popatrzenie na problem z… odległości! Na ile problem, który utrudnia Wam życie w teraźniejszości okaże się faktycznym problemem, a na ile wspominaniem problemu tak naprawdę wyjaśnić się może podczas rozmowy. Nie narzekania, czy użalania się nad sobą, czy oskarżania innych, ale podczas kreatywnej racjonalnej rozmowy! Kiedy „siedzisz w emocjach” zwłaszcza tych niechcianych – nigdy, ale to przenigdy nie znajdziesz rozwiązania, które zadziałą na dłuższą metę.

Skomentuj: